-
Strażniczka Bałtyku (XI) "Hydra"
Data: 06.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... zbiegłych dezerterów z naszej armii. Od was idzie ten, który płynnie gada po arabsku, reszta czeka w dwóch miejscach — przypomniał nam porucznik z syryjskich sił specjalnych. „Priom”, który miał współpracować z trójką Syryjczyków przy blokadzie, przetłumaczył to mi, a ja przekazałem to podległemu personelowi. Zdania mieliśmy już sprawnie podzielone. Czekaliśmy tylko na telefon od bossa do naszego „skarbnika”. Po pewnym czasie dołączyli do nas libańscy wywiadowcy z komórką naszego ptaszka. Na wyboistej drodze tłukło nas niemiłosiernie. Pojazdy wznosiły drobinki piachu, które dostawały się pod plandekę ciężarówek. Chusty były zbawienne, chroniły drogi oddechowe, jednak pył dostawał się do oczu. Przeklinałem siebie w myślach, że nie poleciłem zabrać gogli. Siedziałem naprzeciw naszego pojmanego. Zimnym wzrokiem patrzyłem na tę szuję. Nigdy nie szanowałem zdrajców, a tak go postrzegałem. Nie uciekał wzrokiem; dostrzegłem nawet w jego spojrzeniu pewną butę i pogardę. Odsłoniłem twarz. — Odbierasz telefon, jak zadzwoni i żadnych numerów, bo osobiście wypatroszę twoje córki, a wcześniej ci dwaj — tu wskazałem na „Urala” i „Burana” — Poużywają sobie — dodałem. — Kapitanie, bez obaw, zrobię wszystko jak potrzeba, od ludzi z wywiadu dostałem już rosyjski paszport, jestem takim samym obywatelem Rosji jak ty — odparł, wcześniej ściągając arafatkę z twarzy. „Ty skurwysynu, jak możesz porównywać się do mnie” — wzburzyło mnie to stwierdzenie i już teraz wiedziałem, że ...
... tego tak nie zostawię. Nie miałem zamiaru dyskutować z tym śmieciem, tym bardziej że dojeżdżaliśmy na miejsce. Niewielka stacja paliw, ogrodzona niewysokim murkiem wydawała się idealnym miejscem dla jednej z grup. — „Buran”, „Ural” bierzcie naszego skarbnika, Kławdia wysiadaj… — rozkazałem. Na drugie miejsce, bezpośrednio zlokalizowane na punkcie kontrolnym pojechali „Kola” i „Priom” razem z Syryjczykami. Gdy ich żegnałem, dojrzałem, że w kabinie jednej z ciężarówek obok kierowcy siedzi kobieta. — Spokojnie, musi być kobieta na posterunku, mężczyznom kontrolowane kobiety nie pokażą twarzy — rzucił mi porucznik z Syrii. — Powodzenia — pożyczyłem wszystkim odjeżdżającym. Na tyłach stacji paliw stał dostawczy samochód ze specjalistyczną aparaturą. Wszyscy z Syryjczyków i „Priom” mieli na mundurach zamontowane dyskretne kamery i mikrofony. Na pace tego dostawczaka była zamontowana aparatura współdziałająca z tymi urządzeniami. Miejsca w środku było sporo, tak że zmieściła się tam dwójka moich ludzi ze „skarbnikiem” i Klaudia ze mną. Siedzący za konsola Syryjczyk miał za zadanie nadzorować prawidłowość działania aparatury. Rozstawiłem pozostałych ludzi na pozycjach. „Patron” z SWD ułożył się na dachu budynku i ukryty za reklamą czekał na sygnał. „Ákuła” z resztą ubezpieczał naszą pozycję w sposób skryty. Po kwadransie mieliśmy podgląd na oba posterunki. Do zawężonego sektora, gdzie miało odbyć się spotkanie, prowadziły tylko te dwie drogi. Sumarycznie – cztery ...