-
Strażniczka Bałtyku (XI) "Hydra"
Data: 06.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... posterunki i na czterech monitorach mieliśmy podgląd audio i video. Na razie był spokój, normalny ruch pojazdów, nieodbiegający od normy. Gdy, tylko nie było ruchu pojazdów, nakazywałem operatorowi cofać na bocznym ekranie wcześniejsze pojazdy, te, które przekroczyły posterunki, nim przybyliśmy tutaj. — Klaudio, jeżeli rozpoznasz, powiedz, daj mi znak, jeżeli cię jego twarz sparaliżuje, bo tak może się stać, chwyć mnie za rękę, uszczypnij, uderz w twarz, tylko daj mi znać, że to on — zwróciłem się do niej po polsku. Uśmiechnęła się do mnie serdecznie. Jakże ona rozbrajała mnie swoim wzrokiem i gestami. — Tak dowódco — po raz pierwszy zwróciła się do mnie w ten sposób, a jej dłoń dotknęła mojej. Usłyszałem dźwięk przychodzącego SMS-a w telefonie naszego gagatka. „Ural” wyrwał mu go z rąk. — Co napisali? — zapytałem arabusa. — „Ural” kurwa daj mu telefon! — dodałem. Zrobił to, co nakazałem. „Skarbnik” przeczytał informację. Chwilę się zastanawiał, postanowiłem skrócić mu te przemyślenia. — Kurwa, odpowiesz mi na pytanie? — ponowiłem zapytanie, wyciągając z zakrytej kabury swoją CZ 75. Bez wahania skierowałem lufę w stronę jego głowy. — Pytają, gdzie jestem i czy mam pieniądze? Schowaj broń i powiedz mi, co mam odpisać — odparł przerażony. Takiego go chciałem widzieć, takiego zesranego, z wyrazem strachu w oczach, a nie zadowolonego. Zerknąłem na mapę rozłożoną na stoliku obok i wskazałem mu palcem wioskę oddaloną o kilkanaście kilometrów od ...
... naszego miejsca. I pamiętaj, jeden zły wyraz, jedno słowo, a zajebią cię, twoją żonę i dzieci — ostrzegłem, chowając pistolet do kabury. — Patrz i tłumacz mi na angielski, co ten chuj pisze — zwróciłem się po angielsku do syryjskiego operatora, wiedząc, że mnie zrozumie. W oczach sojusznika dostrzegłem zdziwienie i nutkę strachu. Patrzył na palce Araba. — Podaje lokalizację i dodaje, że ma pieniądze ze sobą. Prosi o podanie miejsca, gdzie ma się udać — usłyszałem. Tekstowa informacja poszła w eter. „Buran” natychmiast połączył się z bazą za pomocą komórki i przekazywał dane, aby namierzyć bossa. Była nadzieja, że jeśli ten dupek nie wyłączy telefonu, zlokalizujemy go. Polka patrzyła na mnie z przerażeniem w oczach. Zacisnęła palce na moim udzie. — Patrz w monitory, Klaudia, patrz tam! — zestrofowałem ją, widząc, że przeniosła wzrok z ekranów. Spojrzałem na „Burana”. Rozumieliśmy się bez słów. Zdałem sobie sprawę, że nie namierzyli tego buca. Ten przywódca był twardym przeciwnikiem, przebiegłym jak lis. Z niecierpliwością oczekiwaliśmy na odpowiedź, a ta nie nadchodziła. — Kurwa, czemu nie odpowiadają, co tam chuju pierdolony napisałeś — wyrzuciłem z siebie i powstawszy, dobyłem pistolet z kabury. Nie zastanawiając się długo, przybliżyłem lufę do jego policzka i przesunąłem ją w kierunku warg Araba. Na siłę wepchnąłem mu zimną stal broni w usta. Przeładowałem cezetę. — Kamandirze… — rzucił „Ural”. — Radek, nie — wyrwało się Klaudii. — Patrz w ...