-
Koleżanka Mamy
Data: 11.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... wiem, czy to, co czuję, jest dobre, czy złe, że się gubię. Spojrzała na mnie. Jej oczy były szkliste od emocji. – I wtedy jesteś ty. Zawsze ty. A ja czuję, że mogę oddychać. Moje serce biło jak szalone. Widziałam w niej coś kruchego, nagiego, pięknego i wiedziałam, że nie chcę jej tego mówić. Chciałam jej to pokazać. Zbliżyłam się do niej. Powoli, z ogromną ostrożnością. Moja dłoń dotknęła jej policzka. Czułam ciepło jej skóry. Przysunęłam się jeszcze bliżej. – Nie musisz nic mówić – wyszeptałam. – Ja też nie. I wtedy… delikatnie musnęłam ustami kącik jej ust. Powoli, jakby każda sekunda miała znaczenie. Czułam, jak zadrżała. Jej oddech przyspieszył, ale nie odsunęła się. Przeciwnie. Przymknęła oczy, jakby ten gest mój dotyk, mój pocałunek był dokładnie tym, czego potrzebowała. Moje usta zatrzymały się przy jej policzku, nieśmiałe, rozedrgane, nasłuchujące reakcji. Poczułam, jak jej dłoń powoli unosi się i dotyka mojej talii niepewnie, ale czule. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że ona również na mnie patrzy. Między nami była tylko cisza. Cicha, gęsta od emocji. Pocałowałam ją ponownie tym razem bliżej ust. I znowu. Bardziej śmiało. Czułam, jak jej usta lekko się poruszają, jak odwzajemniają. Były miękkie, ciepłe, drżące jak ja. – Sara… – wyszeptała w końcu, jej głos ledwo się przebił przez szept naszej bliskości. – Nie wiem, czy to dobrze. – Ale czy tego chcesz? – zapytałam, ledwo dosłyszalnie, z twarzą blisko jej twarzy, a palcami wplątanymi w ...
... delikatne pasma jej włosów. Nie odpowiedziała od razu. Tylko wciągnęła powietrze i przymknęła oczy, a potem jej usta dotknęły moich – już bez wahania, bez pytania. Pocałunek był inny. Głębszy. Powolny, jakbyśmy razem szukały siebie, układały się w tej nowej przestrzeni. Nie było pośpiechu, nie było lęku. Tylko potrzeba bycia blisko. Potrzeba, która od miesięcy drgała pod skórą. Leżałyśmy przy sobie, twarz przy twarzy, oddech przy oddechu. Moja dłoń spoczęła na jej boku, a jej palce przesunęły się po moim ramieniu. – Nie bój się, Klaudia – szepnęłam. – Jestem tu. Naprawdę. W odpowiedzi przytuliła mnie, przyciągając jeszcze bliżej. Nasze ciała splotły się w ciszy nocy wciąż ostrożnie, wciąż z szacunkiem, ale już bez wątpliwości. Nie potrzebowałyśmy słów, tylko dotyku, tylko obecności i tak, wtulone w siebie, pozwoliłyśmy, by ta noc stała się czymś, czego żadna z nas nie zapomni. Jej dłonie delikatnie przesunęły się po moich plecach, jakby chciała się upewnić, że naprawdę tu jestem, że to się dzieje, że nie jest sama. Nie mówiłyśmy już nic. Moje serce waliło jak oszalałe, ale jej dotyk koił każdy mój lęk. Podniosłam lekko głowę, by spojrzeć jej w oczy. Jej spojrzenie było miękkie, zamglone, ale wciąż pełne niepewności i pragnienia. – Chcę ci pokazać… jak bardzo jesteś dla mnie ważna wyszeptałam, ledwo słyszalnie. Zadrżała. Nie wiem, czy bardziej od emocji, czy mojego głosu, a może wszystkiego naraz. Moje usta znów odnalazły jej usta. Ten pocałunek ...