1. Koleżanka Mamy


    Data: 11.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... był spokojny, głęboki i niosący wszystko, czego nie umiałam powiedzieć słowami. Pocałunki przesunęły się ku jej szyi, a potem znów wróciły do ust.
    
    Czułam pod palcami ciepło jej skóry, jej oddech, jej dreszcz. Moja dłoń przesunęła się po jej biodrze, nieśmiało, czule. Chciałam być blisko tak, jak nigdy wcześniej. Chciałam, żeby poczuła, że jest kochana. Że ktoś ją pragnie nie mimo, a właśnie z tym wszystkim, co w niej kruche i silne zarazem.
    
    Klaudia wciągnęła głęboko powietrze, zamykając oczy, kiedy moje usta delikatnie dotknęły jej obojczyka. Jej ciało było pod moim, spokojne, czekające. Nasze ruchy były ostrożne, jakbyśmy dopiero uczyły się siebie nawzajem, a jednocześnie jakbyśmy już od dawna wiedziały, jak bardzo chcemy być razem.
    
    Jej ręka wplątała się w moje włosy, przyciągając mnie bliżej.
    
    – Sara… – szepnęła z lekkim drżeniem. – To wszystko… to nie jest sen, prawda?
    
    Uniosłam się lekko, nasze twarze znów znalazły się naprzeciwko siebie. Pogładziłam kciukiem jej policzek.
    
    – Nie. To ja. To ty. To my – odpowiedziałam cicho. – I chcę być przy tobie. Tak naprawdę.
    
    Pocałunek, który nastąpił potem, był już zupełnie inny namiętny, łaknący, ale jednocześnie niesamowicie czuły. Jej dłonie nie wahały się już tak bardzo. Moje ciało dopasowało się do jej, jakbyśmy od zawsze były dla siebie stworzone.
    
    Kiedy znalazłyśmy się jeszcze bliżej bez słów, bez barier wszystko stało się tylko o nas. O tej nocy. O miłości, która wymykała się regułom.
    
    Leżałyśmy w ...
    ... ciszy. Głowy tuż obok siebie, nasze oddechy zaczęły się synchronizować, jakbyśmy przez chwilę miały jedno serce, jedno tempo. Czułam pod skórą ciepło jej ciała, jej zapach... wszystko, co znajome, a jednocześnie nowe.
    
    Klaudia nie mówiła nic, ale jej dłoń lekko spoczęła na mojej, zaciskając ją z delikatnością, której nigdy nie doświadczyłam. Pocałunki ucichły, ich echo pozostało we mnie jak blizna po czymś pięknym.
    
    W końcu zamknęłam oczy, wtulona w jej ramię, czując się bezpieczna, spokojna. Czułam bicie jej serca. Czułam, że nie jestem sama.
    
    Zasnęłyśmy tak splecione bardziej emocjami niż ciałem.
    
    Poranek był cichy. Promienie słońca wpadały przez półprzymknięte żaluzje, rysując złote smugi na pościeli. Otworzyłam oczy pierwsza. Klaudia jeszcze spała, oddech miała spokojny, prawie dziecięcy. Przez chwilę tylko patrzyłam, chłonąc każdy detal linię jej ust, cień rzęs na policzku, miękkość twarzy, którą tak rzadko widywałam bez maski dorosłości.
    
    Nie chciałam jej budzić, ale kiedy poruszyłam się lekko, jej powieki drgnęły.
    
    – Hej – wyszeptałam, prawie ze wstydem, jakbym obawiała się, że to wszystko okaże się snem.
    
    Otworzyła oczy. Patrzyła na mnie długo, jakby układała sobie rzeczywistość na nowo.
    
    – Jesteś jeszcze tutaj – powiedziała cicho. – Myślałam, że to...
    
    – Nie. Nie uciekam – przerwałam, zanim dokończyła. – Zostałam.
    
    Uśmiechnęła się, krótko, ledwo widocznie, ale prawdziwie.
    
    – Dziękuję – szepnęła i odwróciła wzrok, jakby nagle poczuła się zbyt ...
«12...567...18»