-
Nimfomanka
Data: 16.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... poważnie z nim porozmawiać. +++++++ Ciemność. Próbuję otworzyć oczy, ale jedyne co czuję, to bolesne pulsowanie w głowie i suchość w ustach. Walczę ze sobą i po chwili udaje mi się uchylić lewe oko, kilka sekund później prawe również zaczyna współpracować. Obraz rozjeżdża mi się, jak po wypiciu przynajmniej pół litra wódki. Sufit? Nie poznaję go, na pewno nie jestem w domu. Nie piłam alkoholu, więc to nie kac. Jeszcze raz próbuję się skoncentrować i skupić wzrok na jednym punkcie. Niedaleko stoi wieszak, na którym wisi biały płaszcz. Po chwili okazuje się, że to kitel szpitalny. O Boże, to naprawdę szpital! Co mi się stało?! Sądząc po moim stanie, raczej nie jestem w nim gościem! Jak tu trafiłam? Co z pracą? Setki pytań cisną mi się do głowy, ale czuję się bardzo zmęczona i niemal natychmiast zapadam w niespokojny sen. Minęły dwa dni od mojego ostatniego wpisu, szczerze mówiąc, do momentu ponownego obudzenia się – o czym za chwilę – niewiele z tego pamiętam. Podobno zostałam napadnięta pod blokiem, podczas otwierania samochodu. Czarna dziura od chwili otwarcia drzwi od strony kierowcy. Dostałam w solidnie po głowie w środku dnia w centrum ruchliwej dzielnicy. Całe szczęście, że ktoś to zobaczył i przestraszył napastnika, który uciekł. Przeleżałam kilka godzin w szpitalu, mam mnóstwo szczęścia, poza wstrząsem mózgu nic mi nie jest. Lekarz powiedział mi, że kilka centymetrów niżej i mogłabym skończyć na cmentarzu. Co się właściwie ...
... wydarzyło? Ciężko mi to opisać, wciąż mam mętlik w głowie, ale spróbuję. ++++++++ Koszmarny ból i łupanie w czaszce stopniowo przywracały mi świadomość. Powoli otworzyłam oczy, czując bolesne kłucie pod powiekami, a sufit, który widziałam podczas wcześniejszej pobudki, miał zielony, uspokajający kolor. Opuściłam wzrok i ujrzałam masywną, męską blond postać, drzemiącą na szpitalnym krześle z opuszczoną na piersi głową. Postać wydawała się znajoma. Próbowałam ją obudzić, ale z moich ust zamiast głosu wydobyło się chrypienie. Po ciężkiej walce zdołałam wyrzęzić jedno słowo: – Pić! Uff, to był Pierwszy. Budził się z trudem, aż w końcu zerwał gwałtownie i pobiegł do automatu z wodą. Obserwowałam go w czasie uzupełniania kubeczka. Ciemne smugi pod oczami i zarost wskazywały, że długo nie widział lustra oraz łóżka i spędził tu porządny kawał czasu. Wracając z wodą, uśmiechnął się do mnie, po czym podniósł zagłówek i delikatnie podstawił kubek do ust, pomagając mi napić się. Łapczywie opróżniłam jego zawartość. – Ile czasu tu leżę? – Wyszeptałam, opadając na poduszkę. W dalszym ciągu czułam bolesne pulsowanie w czaszce. Dotknęłam ręką głowy, która okazała się szczelnie obandażowana. – Kilkanaście godzin, ale teraz będzie już dobrze. – odparł wyraźnie szczęśliwy. Chyba nigdy takiego go nie widziałam. – Wystraszyłaś mnie – Zaczął mówić po chwili. – Nie mogłem się do ciebie dodzwonić przez kilka godzin i w końcu zacząłem szukać. Najpierw czekałem pod apartamentem, ale ...