-
Nimfomanka
Data: 16.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... Gładził mnie delikatnie po policzku i ściskał dłoń. – Byłaś niewinną, młodą kobietą, która chciała mieć zwyczajną rodzinę. Dom, męża, dzieci, pewnie kiedyś wnuki. Trafiłaś na bydlaka, który się nad tobą znęcał. Zrobił ci straszną krzywdę, fizyczną, psychiczną. W zasadzie na każdym polu. Nie wiem, jak zachowałbym się na twoim miejscu. Podziwiam cię za to, jak poradziłaś sobie z tragedią. Jesteś piękną, silną, inteligentną i nieprawdopodobnie interesującą kobietą. Mogę się założyć, że prawie każdy facet w tym mieście, gdyby dostał taką szansę, chciałby być z tobą. Ale do jasnej cholery nie możesz tak siebie traktować. Próbujesz ukarać się za to, że nie byłaś wystarczająco dobrą żoną? Zatkało mnie. Nigdy nie usłyszałam tego od kogokolwiek. Nawet terapeuci nie wpadli na to, że podświadomie wymierzam sobie karę, puszczając się na prawo i lewo. – Dlaczego sądzisz, że próbuję się ukarać i czuję się winna? – Bo robię dokładnie to samo, mimo że nie przeżyłem aż takiej traumy, jak ty! – Wypalił, a ja otworzyłam usta i zakryłam je dłonią – Jak to? – Zapytałam po chwili, ocierając oczy. – Ty siebie każesz? Za co? – Później o tym porozmawiamy, obiecuję. – Oddychał szybko, zdenerwowany. – Po co to robisz? To nie była twoja wina! – Gdybym wtedy zamknęła się i nie próbowała mu pyskować, być może wszystko skończyłoby się dobrze! – Przecież to bzdura. Mówiłaś, że wcześniej cię bił, pobił cię w ciąży! Edyta, do jasnej cholery! – Pierwszy raz nazwał mnie prawdziwym ...
... imieniem, skuliłam się pod jego spojrzeniem i wystraszyłam. Teraz nie patrzyłam na Pierwszego – kochanka, a na Pierwszego – policjanta. Człowieka, który przeszedł w tryb „zawodowy”. Biada przestępcom, mówię to najzupełniej poważnie. – Znam takie przypadki, z pracy, szkoleń, wykładów psychologicznych. – Uspokoił się nieco, ale wciąż był wściekły. – Twój były to przemocowiec, do tego doszło nadużywanie alkoholu, dużo pił? – Potwierdziłam kiwnięciem. – Wiesz, jak to by się skończyło? Zostałabyś zahukaną kurą domową, bitą i terroryzowaną przez sadystę, a dziecko wychowywałoby się w patologii. – Wziął mnie za rękę, nie odsunęłam się. – Proszę cię tylko, żebyś spróbowała skończyć z życiem, jakie prowadzisz. – Znowu się wkurzył, był w tym dniu jak sinusoida. – Nie dlatego, że bawię się w księdza i prawię ci morały. Sam przecież nie jestem lepszy, a za chwilę przekonasz się, że moja przeszłość jest w pewnym względzie podobna do twojej teraźniejszości. Chciałbym być twoim mężczyzną, kimś, w kim znajdziesz oparcie, męskie ramię, najlepszego przyjaciela i kogoś, kto potrafi cię zerżnąć, jak nikt inny. Pociągnęłam nosem i położyłam mu głowę na ramieniu, łzy płynęły po policzku, kapiąc na koszulę. Przez dłuższą chwilę między nami panowała cisza. W oddali słychać było szum samochodów jadących ulicą. Ucieczka w seks była przyjemna, ale podświadomie czułam się jak alkoholik, próbujący zagłuszyć wyrzuty sumienia wódą lub innym mocnym trunkiem. Pierwszy rzucił koło ratunkowe tonącemu, czyli ...