1. Zacznijmy od zera


    Data: 20.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... siejących co najwyżej do ramion, z lekko z zaczesaną do góry grzywka, szeroki uśmiech czerwonych ust i umalowane lekkim makijażem oczy. Zgrabna sześćdziesięcio dwuletnia kobieta. Musiała być niesamowita jak była młodsza, zresztą teraz nawet nie była brzydka i nie można było tak o niej powiedzieć. Ubrana w szary płaszcz do kolan, na równi kończący się ze spódnica do tego ciemne kozaki do pół łydki na małym obcasie, podkreślały zgrabność jej nóg. Nie miała ciała modelki, ukryty pod sweterkiem mały brzuszek zaokrąglał się na spódnicy. Opinał też biust, dość spory, naturalny jednak lekko już niżej wydający się być niż jak zapamiętał.
    
    - Poczekaj zapalę, nie będę ci smrodziła w aucie...powiedziała gdy stanęli przy aucie sięgając z małej torebki paczkę cienkich papierosów. Schował obie jej walizki do bagażnika, a gdy widział, że nadal szuka zapalniczki wyjął swoja.
    
    - Ty palisz? Spojrzała pytająco biorąc pierwszy wdech dymu.
    
    - Bardzo okazyjnie, ale teraz pomyślałem, że na te święta to właśnie taka okazja...wyciągnęła w jego stronę paczkę. Zawahał się czy ma wziąć, czy chce.
    
    - Mama pewnie nie wie, spoko nie powiem...sięgnął dłonią, odpalając po chwili.
    
    - Nie o to chodzi, ale jakoś tak...wzruszył ramionami.
    
    - Już za duży jesteś żeby się tym przejmować. Ile teraz masz lat? ...spojrzała zaciekawiona, jakby próbując sobie przypomnieć, policzyć.
    
    - Dwadzieścia sześć...odpowiedział zaciągając się.
    
    - Jezu pamiętam jak kupowałam ci zabawki, jak przysyłałam na święta ...
    ... czy na jakieś urodziny...zaśmiała się, jakby trochę taka zaskoczona nim.
    
    - Czyli się zmieniłem, ty za to ciociu cały czas taka jak cię pamiętam.
    
    - Nie żartuj sobie, słodzisz, ale lata mi lecą i widzę po sobie, że się postarzałam...powiedziała zadowolona z jego komplementu.
    
    Wsiedli do auta, skasowany bilet przy wyjeździe i pojechali w kierunku jak to powiedziała podczas rozmowy wypidówka. Rozmawiali sobie podczas drogi, trochę inaczej z nią się rozmawiało niż z mama, wiadomo, była bardziej przebojowa, inna. Danuta po wyjeździe z kraju razem z Janem prowadzili sklep, później był i drugi, oba z polskimi produktami w Alkmaar. Wzruszyła się trochę wspominając o nim o tym że pandemia i powikłania spowodowały że odszedł. Wydawała się jednak być silna, wróciła do poprzedniego humoru opowiadając o tym jak jej jest na miejscu, że cały czas pracuje w sklepie. Że przynosi jej to swego rodzaju zabicie czasu, radość. Mieszka teraz sama w domu na przedmieściach, pokazała mu nawet chwile zdjęcia gdy stanął na światłach.
    
    Daniel opowiedział jej tez o sobie, o tym co miał ostatnio jaki pech go spotkał lekko mówiąc. O dziwo powiedziała tak samo jak on kilka godzin temu „głupia pipa, że cię zostawiła”. Zaparkowali już na stałym miejscu które zajmował samochód rodziców. Wanda machnęła zadowolona z okna kuchni widząc ich podjeżdżających. Obie się wzruszyły, obie uroniły łzę gdy witały się w przedpokoju. Poczekał z walizkami zanim zrobiły mu miejsce w drzwiach. Danuta powiedziała, od razu, ...
«12...4567»