1. Debiut.


    Data: 09.05.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... dokładnie tak, jak mi zagrał. Nie śpieszył się. Być może wyczytał z mojej twarzy, że nie jestem gotowa na lawinę doznań. Instynktownie poruszałam biodrami, moja klatka piersiowa nieregularnie podnosiła się i opadała, a z ust wydobywały się dźwięki, których nie znałam.
    
    Pomyśleć, że było to dopiero preludium do tego, co miało nastąpić potem.
    
    Rafał objął mnie mocniej i przylgnął ustami. Spodziewałam się być w tym stanie pełna głębokich przemyśleń, tymczasem czynione mi fantazyjne esy-floresy kompletnie wyprały mnie ze wszelkiej refleksji, pozostawiając tylko surowe emocje. Raz nawet zaśmiałam się krótko, balansując pomiędzy stresem a czystym szczęściem i niedowierzaniem, że jest mi tak dobrze. Rozłożyłam ręce. Z trudem trzymałam szeroko rozedrgane nogi. Tymczasem moje falujące jęki wymykały się spod kontroli. Budowały powolne crescendo, dopóki chciwy język nie poruszył cienkiej struny naszego przeznaczenia. Sięgnęłam ekstazy. Wykręciłam się nienaturalnie. Z szeroko otwartą buzią zastygłam wpatrzona w martwy punkt na suficie. A może to było niebo.
    
    Ciężko dyszałam. Ola mówiła prawdę. Tego uczucia nie można porównać do niczego innego.
    
    – Gdzie się tego nauczyłeś? – Wciąż nie uspokoiłam oddechu.
    
    – Raffaello. Pamiętasz?
    
    Pokręciłam głową z nieznacznym uśmieszkiem. Jak mogłabym zapomnieć? To ja nauczyłam go techniki wyciągania migdała z kokosowego smakołyku…
    
    Nie zamierzałam rozwijać tego tematu. Leżeliśmy. Ja na poduszce, on przy moich nogach. Zrobiłam się ...
    ... zmęczona i rozleniwiona, a zarazem wciąż chciałam więcej. Poinstruowałam Rafała, żeby zajrzał do szuflady w stoliku nocnym. Usłuchał. Luźne opakowania prezerwatyw zaszeleściły jak dobre cukierki.
    
    – Jesteś tego pewna? – W jego głosie mniej było obawy, a więcej ekscytacji.
    
    – I tak za długo na to czekałam…
    
    Z uwagą przyglądałam się poczynaniom kochanka. Pierwsze zabezpieczenie niezdarnie przedziurawił, ale byłam przygotowana na taką ewentualność. Kupiłam tego tyle, że starczyłoby chyba dla całego osiedla. Drugą gumkę założył już poprawnie. Ponownie mu się przyjrzałam. Nagle wydał mi się jakby większy. Przez znajdujące się za plecami wezgłowie nie mogłam się wycofać. Bardzo nie chciałam robić tego od tyłu, więc nie pozostało mi nic, jak ułożyć się wygodnie w tej samej pozycji, co poprzednio. W tym czasie Rafał zbliżył się na niebezpieczną odległość. Znalazłam w sobie śmiałość, żeby złapać go za przyrodzenie, a potem momentalnie zamarłam. Jak to możliwe, że był taki twardy?! Nie włożę sobie tego. Nie ma mowy. Może…?
    
    Po długiej walce z samą sobą przyłożyłam go do swoich płatków. Ledwo słyszalnym głosem poprosiłam o delikatność.
    
    Jeden prosty ruch zespolił nasze ciała. Tak jak instrument tworzący jedność z dłońmi artysty, tak i my połączyliśmy się celem stworzenia czegoś pięknego. Pierwszy akt rozbudził moje nadzieje, toteż spodziewałam się nienazwanej rozkoszy. Zamiast tego poczułam silne, wcale niemiłe pieczenie. Na mojej twarzy pojawił się okropny grymas.
    
    – Wszystko w ...
«12...891011»