-
Zdolny uczeń cz. 3
Data: 13.05.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... kobieta mogła na niego trafić. - To on do mnie przyszedł. Prawie rok temu. Pieliłam wtedy ogródek tak samo jak wtedy, gdy ty do mnie zajechałeś. I tak samo nie miałam wiele na sobie, a on stanął przy bramie i patrzył, nie wiem jak długo nim go zauważyłam. Normalnie wzięłabym go za zboka i weszła do domu, ale jego wzrok bardzo mi imponował. Widziałam, że najchętniej by mnie pożarł. Jego komplementy też były całkiem oryginalne, a ja chyba chciałam coś takiego usłyszeć. Dawno nie byłam z mężczyzną i chyba się za tym stęskniłam. Wtedy nie wiedziałam jeszcze kim jest. - Rozumiem – potwierdził i zapatrzył się w chmury – potrafi ściemniać, to na pewno. - Tak jest dupkiem, ale jeśli chce potrafi być czarujący. Pani Andżelika wystawiła twarz do słońca i zamknęła oczy, lekki uśmiech błąkał się po jej wargach. Krótka spódniczka ledwie osłaniała biodra, piersi unosiły się w spokojnym oddechu, a jego dręczyła myśl jak niewiele dzieli skraj sukienki od nagiego krocza kobiety. Nadal był niemożliwie napalony. - Jest pani niesamowicie piękna – postanowił to powiedzieć, bo była to najszczersza prawda, a kiedyś słyszał, że szczery komplement powinno się powiedzieć zawsze. - Powinieneś znaleźć sobie dziewczynę – odpowiedziała ciągle z tym samym uśmiechem nie otwierając oczu – ale miło mi to słyszeć. Twoja obecność jest dla mnie kojąca i stresująca zarazem. Myślałem, że będzie inaczej, ale to jak patrzysz i jak mnie dotykasz jest zupełnie inne od tego co robi ze mną Kamil. I ...
... wiesz jeszcze co jest śmieszne. - Nie – odpowiedział cicho, bo nie chciał wyrywać jej z tego stanu. - Mam kilka koleżanek z dawnego życia, jeszcze z czasów, kiedy tu mieszkałam. Opowiadałyśmy sobie czasem o naszych facetach i to jak się spisują w łóżku. Dawniej narzekałam tak jak one. Mój mąż, powiedzieć, że nie był dobry to za mało. No więc narzekają, a ja słucham i myślę o tym, że miałam dwóch facetów na raz i uśmiecham się w duchu. Czuję satysfakcje, że nie prowadzę już takiego nudnego, przewidywalnego życia jak one. Oczywiście nigdy im tego nie powiem, bo znienawidzą mnie, choć oczywiście w twarz nic mi nie powiedzą. Odgłos zamykanych drzwi zakończył miłą chwilę. - Przyjdź do mnie jutro – szepnęła szybko – chcę ci pokazać, jak to jest bez Kamila. I pamiętaj, przed Kamilem muszę udawać. - Tu jesteście gołąbeczki. Może nawet dobrze się stało, że postanowiliście się trochę przewietrzyć. Chodź kochanie. Kosa pomógł wstać pani Zborowskiej, a później ją pocałował. Daniel patrzył, jak kobieta oddaje mu pocałunek, ale mógł myśleć tylko o jednym. Jutro będzie miał ją tylko dla siebie. Myśl o tym co będą robić sprawiała, że mózg zmieniał się w galaretę. Bandzior puścił ją, a następnie obrócił i postawił przy barierce. Jego dłoń zniknęła pod sukienką, a kobieta drgnęła czując ten dotyk. - Chodź tu młody. Teraz twoja kolej. Później mam wobec was inne plany, coś co zawsze chciałem zrobić, ale do tej pory nie mogłem. Dlatego potrzebny mi jesteś z możliwie jasnym ...