-
Marta w melinie 4
Data: 29.07.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... pamiętam – wyjaśniłam poprawiając się na tym materacu. - To się działo bardzo szybko – zaczęłam opowiadać. – Gruby dosłownie zdarł ze mnie sukienkę i pełna wstydu stałam przed tymi młodzieńcami w samych pończochach i szpilkach, a w dodatku z pisią błyszczącą śluzem. No i pachniałam... wiecie już jak. Nawet nie próbowałem zasłaniać dłońmi moich intymności, bo pomyślałam, że skoro już muszę być naga, to niech sobie ci młodzi chłopcy obejrzą to, co zawsze starali się podglądać na lekcjach. Może jak nasycą się moją nagością, to łatwiej potem skupią się na nauce, a przecież po to tu jestem. Tak mi podpowiadał rozsądek, żeby nie bacząc na wstyd i nagość przygotować tych młodzieńców jak najlepiej do egzaminów. Oni mieli jednak inny plan, choć to zapewne moja wina, bo przecież przyszłam do nich jak jakaś dziwka bez majtek na tyłku. Gruby nagle znowu zaczął się elegancko wysławiać, co uspokoiło mnie, że – co prawda nadzy – ale będziemy zajmować się korepetycjami.. - Pani profesor, proszę się tam położyć – poprosił słodkim głosem wskazując na stertę materacy i jak dżentelmen podał mi ramię. Ujęłam go więc pod ramię, jak na damę przystało, i dyndając znowu jak dziwka cyckami („Co ja mogę, że urosły mi takie wielkie dojki”), udałam się w kierunku sterty i usiadłam na niej z mocno ściśniętymi udami, żeby nie rozpraszać spragnionych nauki młodzieńców cieknącą i otwartą, a dodatku tak bardzo już wonną psitką. Musiałam przecież zachować skromność odpowiednią dla mego statusu ...
... szanowanej powszechnie nauczycielki. I przejęłam inicjatywę – jak w klasie. - Chłopcy, podejdźcie bliżej i usiądźcie tuż przede mną – spróbowałam wytworzyć intymną, odpowiednią do nauki atmosferę. I udało mi się. Usiedli grzecznie po turecku, a to że ich młode fajfusy były sztywne i naprężone wyciągając się w moim kieunku przypisałam temu, że tak podnieca ich to, że za chwilę będą mogli zaspokoić swój głód wiedzy. Uspokojona założyłam może odważniej niż należało nogę na nogę, jak w klasie, zapominając że nie mam przecież majtek, a to że kilku z nich momentalnie złapało się za kutasa przypisałam ich zakłopotaniu tym, że pani profesor niechcący pokazała im z bliska pipkę. Tylko czy naprawdę niechcący? – pomyślałam, ale zaraz odrzuciłam tę myśl nieprzystającą nauczycielskiemu przecież ciału. W głowie tliła mi się jednak niepokojąca myśl: „Co ja tu robię. Siedzę przed moimi uczniami goła i tak cholernie podniecona. Nie odrywam wzroku od ich sterczących konarów i wcale nie przeraża mnie myśl, że może będę musiała im wszystkim obciągnąć, a potem dać się zerżnąć. Trudno, jestem na to gotowa by potem spełnić mą pedagogiczną misję, tylko czym ja potem zetrę z siebie ich spermę” – i nie bacząc na to, że do wytarcia będę miała tylko majtki, jeśli mi je oddadzą, jeszcze odważniej pokazałam piczkę przekładając znowu nogi, a fakt, że cała siódemka już zupełnie bezwstydnie się brandzlowała, sprawiał mi niemałą satysfakcję i tak bardzo podniecał. Myśli jednak nadal tłoczyły mi się w ...