-
Curiosa. Z punktu widzenia faceta - cz. 2 ( i chyba ostatnia )
Data: 13.08.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... ustami w takim lubieżnym uśmiechu, i zaciskając mocno swoją dłoń na moim prąciu, bym tego nie przegapił. Patrzy na mnie błagalnym wzrokiem, takim bezgłośnym wołaniem. - „Pieprz minie! Chcę tego! Już! Teraz!” Całując jak narwany i patrząc w jej oczy, w koncu odpowiadam pytaniem. - Chcesz tego? Wyraz jej twarzy, jej spojrzenie, ten jej mocny uścisk dłoni, mówią o wiele więcej, niż mogłyby wyrazić słowa. Unosząc się na rękach, rozsunąwszy kolanami jej nogi, forsuję bramę jej twierdzy. Jedna, druga, trzecia próba wszystkie nieudane. Mimo że w oczach czai się pożądanie pomieszane ze strachem, wargi przygryzione do białości. Coś ją blokuje, powodując, że zwiera się w sobie, broniąc dostępu. A przy każdej mojej próbie, przy każdym pchnięciu, ucieka przede mną w górę. I tak naprawdę to nie wiem, czy robi to ze strachu przed ewentualnym bólem, czy też zwątpiła w to, czy naprawdę tego chce. Chyba jestem za stary wróbel, i za daleko to wszystko zaszło, by sobie to teraz odpuścić. Obracam się z nią w ten sposób, że mam ja teraz na sobie. Pomagam się jej podnieść tak, że klęczy na mnie okrakiem, drżąca nie pewna co będzie dalej, bo przecież musi czuć swoją kobiecością moją erekcję. Nie jest przecież tak, że tego czego nie widzimy po prostu nie istnieje. Trzymając za biodra wolno i delikatnie przesuwam ją w przód i w tył, aż mój sygnał zostaje zrozumiany i ONA przejmuje inicjatywę. I już bez takiej delikatności, całym swoim ciężarem prawie wciska mi w podbrzusze nabrzmiałego do ...
... granic wytrzymałości członka, coraz szybciej rzucając tyłeczkiem, ociera się po nim waginą. Między nami robi się coraz bardziej ślisko, mrowienie w kroczu staje się prawie nie do zniesienia, z myślą, Albo teraz albo nigdy, trzymaną za bioderka unoszę w górę, uwalniając jednookiego, który natychmiast stanął na wysokości zadania a prężąc się ogłosił swoją pełną gotowość. - Nic na siłę.- Nakazuję mi rozum i tylko jego kapelusikiem drażnię między wargami, jednocześnie naciskając delikatnie na jej biodro drugą ręką powoduję że sama zaczyna się na niego opuszczać. Nieco w dół, i ucieczka w górę, następne w dół, obejmuję już prawie całą główkę i znów ucieczka w górę. Gdy znikł w niej już prawie do połowy zastygła w bez ruchu, jakby nie dowierzając samej sobie, by po chwili chwyciwszy moje dłonie pieszczące jej piersi, przenosząc je na swoje biodra jednym gwałtownym ruchem opaść na mnie do samego końca. I już nie panuję nad sobą, znów jestem na niej całym ciężarem. Wchodząc w nią ostro raz za razem, zupełnie nie zwracając uwagi na jej protesty, na okładania mnie piąstkami, walenia piętami po moich pośladkach. Na nic. Wrota wyważone, twierdza zdobyta. Robi się coraz luźniej i bardziej ślisko. Ona wie i ja wiem że to tylko taka gra, nie przestaję, zresztą ona też bioderkami wychodzi mi ciągle naprzeciw. A gdy już wiem że za chwilę eksploduję, i chcę z niej wyjść, oplata mnie nogami, i kręcąc przecząco głową wyraźnie nie chce bym przestał. Orgazm przyszedł prawie jednocześnie, pierwszy ...