-
Mundial
Data: 25.01.2020, Autor: MrHyde, Źródło: Lol24
... się jego woli, obejmując za szyję argentyńskiego napastnika. W tym czasie Diego uporał się z zamkiem. - Walk in, walk in! – ponaglił całującą się parę. Czym prędzej wepchnął ich do środka. Gulnarze przebiegło przez myśl, że nie powinna pozwalać obcym w ten sposób się traktować, ale na trzeźwe myślenie było już za późno. Gonzalo obściskiwał azjatyckie piersi. Najpierw przez bluzkę. Po chwili nagie. Całował je, klęcząc. Ssał jak glonojad ścianę akwarium. Całując piersi, zsuwał spódniczkę razem z bielizną. Nie próżnował. Wiedział, że nie może zostawić dziewczynie ani sekundy na zastanowienie. Bo na sukces zasługuje tylko ten, kto na oślep z fanatycznym uporem dąży do celu, nie oglądając się na nic i na nikogo. Wreszcie, jak tylko obnażył do końca chińskie ciało, ścisnął w dłoniach obydwa pośladki, nosem naparł na łono i, popychając do tyłu, skierował dziewczynę na łóżko. Ukląkł między jej nogami. Ponownie całując łapczywie po brzuchu i piersiach, uwolnił ze spodni swoją męskość. I wszedł w miękkie ciało, nie czekając na żadne zaproszenie. Gulnara zawyła. Nie z bólu. Z rozkoszy. Nie otwierając oczu, zaraz zaczęła poruszać biodrami, odpowiadając na pchnięcia Argentyńczyka. Zaczęli sapać, dyszeć, poświstywać jak czajnik z gwizdkiem. Do duetu ludzkiego dołączył się chór sprężyn łóżka. A Diego filmował zajście telefonem komórkowym. Nagrywał film przyrodniczy o zachowaniach prokreacyjnych homo sapiens. Koncert nie trwał długo. Właściwie nie koncert lecz krótka ...
... etiuda. Gonzalo okazał się świetnym kochankiem, ale bardziej sprinterem niż maratończykiem. Wystrzelił salwę zaspokojenia i legł na Gulnarze jak na materacu. Padł żołnierz na placu boju. - You are heavy! – Gulnara przypomniała o sobie. Dusząc się pod ciężarem dwumetrowego ciała, częściowo wyczołgała się spod nieboszczyka. Jej płuca znów mogły pracować. Natomiast kochanek, przed chwilą tryskający energią, zaczął chrapać. A Diego filmował i gapił się na spocone ciało młodej kobiety. - You are beautiful – powiedział półgłosem. - What are you doing?! Diego! – krzyknęła przerażona, zobaczywszy kamerkę telefonu wymierzoną w swoją stronę. W panice nie mogła się zdecydować co zrobić rękami, zasłonić biust, czy zepchnąć z siebie śpiącego trupa. Z przerażeniem zrozumiała, że dała się wykorzystać. Że się puściła z obcym jak panienka najlżejszych obyczajów. – Stop it! Diego! Please! Cancel! Cancel! – wymachiwała chaotycznie rękami. A Diego stał dalej jak posąg. Wzrok wlepiony w nagie piersi. Słuch wytężony. „Cancer? Jaki cancer?”, próbował zrozumieć, co dziewczyna mogła mieć na myśli. Przypomniał sobie, że cancer po łacinie to rak. Ale o co chodzi z tym rakiem? Wreszcie pojął. Rak ma szczypce. Szczypcami szczypie. Uznał, że teraz jego kolej. Podszedł do łóżka i zaczął skubać palcami sutki dziewczyny. Jak rak szczypcami. - Oh, no! Stop it! Please! – Gulnara krzyknęła jeszcze parę razy, coraz ciszej. Aż się rozpłakała, zobaczywszy, jak bardzo jest bezsilna. - Dlaczego? ...